Małgorzata Wandasiewicz

Urodzona 17.04.1968 r. w Zawierciu.
Poetka, autorka tekstów piosenek i opowiadań.
Ukończyła kulturoznawstwo na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach.
Laureatka kilkunastu konkursów poetyckich i prozatorskich.
Publikowała w prasie literackiej już w latach 80. (m.in. w „Tak i Nie”, „Radar”)
oraz w polskim radiu (Trójka, Radio Katowice).
W 2013 r. wydała debiutancki zbiór wierszy – „CZUŁOŚĆ DOZOWANA”
(Wydawnictwo Sowello). W 2017 r., nakładem wydawnictwa KKwadrat, wydała swój kolejny
tom poezji pt. „DYSKRETNE ZARZĄDZANIE SMUTKIEM”, za który otrzymała Symboliczną Nagrodę Ryszarda Milczewskiego-Bruno przyznawaną przez redakcję kwartalnika „Okolica Poetów”. W maju b.r. ukaże się jej kolejna książka poetycka wydawnictwa KKwadrat pt. „ZAZNACZ WSZYSTKO”.

 

ktokolwiek widział…

 

motto :
drużyna Zwiagincewa przeszuka nawet twoją nienawiść do siebie

 

co należy zrobić kiedy zaginie
dziecko –
czas odmierzać słupami ogłoszeń
liczonymi odległością pomiędzy rzetelnie rozwieszanymi kserokopiami

zdjęcia stopniowo blaknącego na słońcu i deszczu

w sierocym tańcu poruszać się
między oddziałami pediatrycznymi szpitali
nie używać słów: tragedia pedofilia śmierć
powtarzać słowa: POWRÓT całe i zdrowe oraz wszystko się ułoży

nocą kiedy śpisz coraz płycej

by usłyszeć dźwięk telefonu
przywołuj w snach jego obraz
trzymaj go pod powieką jak drobinę

szkła
to odzyskanie
będzie twoim pamiętnikiem
i więzieniem
nie wiadomo czy kiedyś z niego
wyjdziesz –

 

dla Pawła Duszy

straszne słowo

 

nie mam wiele na swoją obronę
prócz ślepych spojrzeń żółtych
okien
za którymi martwe godziny czekania
na wybawienie
jak na oddech
w dziecięcej konkurencji nurkowania na
czas

ból w najwyższych kondygnacjach
myśli
kulminuje bezowocnie
nie podrzuca rozwiązań jak muszle na
brzeg
to Morze Sargassowe cierpienia

prawda zaś nie jest monumentem
ani jej wyjawienie rodzajem
ulgi

opuściłam Cię Przyjacielu
mój złoty dobry jak
chleb

nie umiem teraz żyć

z okruszków beznadziei układam
straszne słowo
które tnie jak miecz

puste płaty powietrza
krztuszą mnie w przerwach
na sen –

 

– dla Zyty

krótka wymiana doznań

 

przeprawiam się przez ogród
nasłuchując
odległego rwetesu miasta
nie biorę udziału w procederze
codziennego prowizorium
ogółu trwania

najważniejsze to wiedzieć
co się przeżywa

nie hoduję złudzeń – odchwaszczam
nie uprawiam gestów
ponad swoją miarę

ścieżki są wynikiem redukcji
doznań

żeby nie zardzewieć
stwarzam
każdy dzień od nowa
jak po trepanacji marzeń
wyjętych spod prawa
nadziei

taka moja strategia przygotowań
cóż jeszcze?
nie widzę powodów do wstydu
to kwestia wyboru
jak typ samobójstwa