Jakub Sęczyk, fot. Adam PietrygaJakub Sęczyk – urodzony w 1993 roku. Teksty poetyckie i krytyczne publikował m.in. w „Odrze”, „Kontencie”, „Nowym Napisie”, „Stonerze Polskim”, „Wizjach” i „Drobiazgach”. Laureat 14. edycji Połowu. Mieszka we Wrocławiu.

 

 

 

happy hours

 

Jakie miłe święto w blasku promienników i gazowych lamp.

Chciałbyś błądzić między ognikami pracowniczych wejść,

wyjść po papierosy, łączyć oba końce aż po miękki REM,

za nic mając czujki? Czuj, czuj, czuwaj, zobaczyłem światło,

polerując sztućce, było nieco głębiej, więc jeżeli pozwolisz,

zaprowadzę cię, pokażę przejście, a tu są twoje papierosy.

Takie miłe święto, pomyślałem, że powinniśmy być razem,

tu są twoje papierosy. Czujesz, jak dzień zaczyna się,

a jak kończy i zaciąga pożarem, zachodzi cukierkową bielą?

Piątek, pod bilbordem krąży senna konstelacja ciem.

 

 

1012

 

I może obudziłeś się właśnie w wielkim leju

po Polsce, krzyk żołn ratował będzie gramatykę:

porcelanowe zręby w wyszczerzony asfalt, z siebie

wybite słowa, za siebie gasnące języki.

Gdyby spadanie mogło zacząć się raz jeszcze,

kto pociągałby za sznurki, a kto zaplatał węzeł?

Biegło światło wygaszanych ulic wierzchem,

przez żółte od rzepaku pola wracało się do siebie.

 

 

czterobrygadówka

 

Wracałem do domu, było już po wszystkim,

wracałem, żeby przespać świt. Światło,

to światło mnie oślepiło. Śniłem,

że ustawiam krzesła wzdłuż linii brzegowej.

Chciałem opowiedzieć ci o tym inaczej,

ale zapomniałem.