Foto Katarzyna Sosnowicz

Przeciw Pustce

„[…] W każdym razie znając biografię poetki użyję tego (bezpieczniejszego) pojęcia sylleptyczności podmiotu, którego użył Ryszard Nycz (Tropy „ja”. Koncepcje podmiotowości w literaturze polskiej ostatniego stulecia, „Teksty Drugie”, 1994, z.2), a o którym przeczytałam pierwszy raz w szkicu Jakuba Skurtysa (dziękuję!) dotyczącym Konrada Góry (Wspólny mianownik. Szkice o poezji i krytyce po 2010 roku, Wrocław 2020). Posiłkując się spostrzeżeniem krytyka można powiedzieć o autorce Mamidła, że powołała w swoim tomie „jednostkę, którą nazwać by można podmiotem całego tomu lub po prostu sylleptycznie” – Barbarą Janas-Dudek, poetką i „kobietą za wierszem”.[…]

Czy Mamidło jest jakąś nową próbą opowieści o kobietach, dzieciach, rodzinie? Czy pokazuje je z innej – nieznanej wielu – perspektywy? Wydaje mi się, że tak. Nie chodzi tylko o „edukowanie” nas jako społeczeństwa w zakresie adoptowania dzieci. Ton dydaktyczny jest w tym tomie najmniej słyszalny, chociaż jak wspomniałam na wstępie – w moim odczuciu – nosi znamiona moralitetu. Bardzo specyficznego, bo nie nachalnego, ale czytelnego. […]

Gdyby jednak ktoś chciał zarzucić autorce powołanie hymnu bałwochwalczego na swój temat lub szerzej – kobiet, które decydują się na adopcję – będzie skończonym głupcem. Poetka nie tylko nie czeka na nasz poklask, ale wręcz zniechęca potencjalnych chętnych do wypowiadania wobec niej słów admiracji, mówiąc:

Posiadanie nie czyni mnie lepszą.
[…] Nie ma czego podziwiać

[…]Mamidło jest czytelną opowieścią dla każdego, kto widzi dalej niż czubek własnego nosa i nie świętuje codziennie „końca świata”. Jest lekturą wymagającą emocjonalnie, co nie znaczy, że dołującą. Paradoksalnie, mimo że mówi o tak trudnych sprawach jak gwałt, choroba dziecka, bezpłodność czy adopcja, jest opowieścią konstruktywną. Przynajmniej w moim przypadku taką się okazała. Daje lekcję dojrzałej miłości. Cieszę, się, że znalazłam dla niej czas i miejsce w sobie. O wielu rzeczach, które skrywa, nie powiedziałam. Może sami je odkryjcie.”

Agnieszka Kostuch

całość recenzji

Foto Kinga Młynarska

 

Wiersze, o których trudno pisać

„[…]Pani rozmawia uczuciami, napięciem ciała, napięciem mięśni brzucha, napięciem macicy wreszcie, rozmawia Pani energią emocjonalnej więzi. A przecież to ja, który chłonę poezję całym sobą jak meduza (nie sprawdzałem, czy meduza chłonie całą sobą) czuję się… zażenowany. Takie uczucie towarzyszy mi zawsze, gdy doświadczam czyjejś intymności, ale nie spodziewałem się, że zdarzy mi się to drugi raz wżyciu z powodów literackich!
[…]
Opis uczuć, kłębiących się myśli i ta na wskroś przeszywająca wszystkie teksty samoświadomość jak chirurgiczny skalpel tnący ranę nie pozostawiają czytelnikowi złudzeń, że operuje Pani na sobie bez znieczulenia, choć pewnie mądrzy psycholodzy czy terapeuci znajdą w tym freudowskie klimaty i potrafią wszystko zniuansować umieszczając te wiersze gdzieś między wyparciem a racjonalizacją, wyparciem swego bólu w sferę literackiej sublimacji. Ale to nieprawda. W Pani wypadku literatura nie jest zamiast, ona jest tu samym tym skalpelem.
[…]
Pani wiersze rezonują we mnie takim właśnie Mannowskim Problemem autonomiczności dzieła czy – jak to po swojemu nazywam – problemem podwójnego autorstwa.
[…]
I na koniec jeszcze jedno. Czytanie tych wierszy jest włażeniem z buciorami w czyjąś wrażliwość. Inaczej się nie da. I ostatecznie tj. z czytelniczego punktu widzenia nieważne, czy jest to wrażliwość stricte literacka, wrażliwość fikcji literackiej, czy realna. U Ratonia była realna. U Pani, Pani Barbaro, też taką domniemuję. Niezależnie jak jest, dziękuję Pani za emocje, które miałem przy lekturze. Poetycko dokonała Pani niemożliwego – „ruszyła z posad bryłę świata”, bo to i temat rzadki w literaturze i napisać o nim nie bardzo wiadomo jak. Pani to potrafiła.”

Andrzej Wołosewicz

całość recenzji

Foto Marcin Bedlicki

Miłość jest czysta, jednotorowa, niezmienna…

„Mamidło […] To próba pochylenia się nad zagadnieniem, które obrosło stereotypami, nieczułą nomenklaturą, zimnymi procedurami i bezwzględnymi decyzjami dorosłych.[…]

Dla mnie to jedna z najbardziej wstrząsających, wzruszających i cennych lekcji – zarówno z matczynego, jak i ogólnoludzkiego punktu widzenia. To nie tylko ciąg pasujących do siebie słów, które dobrze się czyta. Jest tu żal, bunt, dojmująca tęsknota, są tysiące pytań pozostających bez odpowiedzi. […]”

Katarzyna Sosnowicz

całość recenzji

 

Foto Kinga Młynarska

 

„Nie wiem czy „Mamidło” będzie najlepszą książką tego roku, ale jestem przekonana, że będzie najważniejszą. To publikacja nie tylko o dużych walorach literackich, to również swoista pomoc dla ludzi, którzy nie wiedzą, nie znają świata adopcji czy przysposobienia, złożonych procedur itp., pozostają w świecie wyobrażeń, schematów i „kalek językowych”. To także książka-wsparcie dla rodzin, szczególnie kobiet, zmagających się z problemem bezpłodności, starania się o dziecko, a potem szeregu skomplikowanych spraw z tym związanych. I wreszcie to książka dla kobiet i mężczyzn, rodziców (choć nie tylko!). Podziwiam Barbarę Janas-Dudek za odwagę, zaufanie i siłę, jakich potrzebowała do spisania tych wciąż żywych emocji. Dziękuję jej za „Mamidło””.

Kinga Młynarska

całość recenzji