Antonina Melanowska– urodzona w 2005 roku w Mikołowie. Mieszka w Średniej Wsi k. Krasnegostawu. Zajęła I miejsce w konkursie „Mój Anioł. Jesteśmy Aniołami z jednym skrzydłem”, dostała się do wojewódzkiego etapu konkursu „Mały Konkurs Recytatorski” oraz wyróżniona w konkursie „Wyślij życzenia na Święta Bożego Narodzenia”.

 

 

Algorytm

Po zewnętrznej stronie powłoki spływa kropla z oceanu nieszczęścia.
„A” to najlepsza litera, bo wygrała w konkursie jakiegoś Alberta Lichtera.
Zbieżność osób i nazwisk jest przypadkowa.

 

Wiosna w Paryżu

Dostałam list.
List, którego nie było i nie będzie,
ale ten list mówi sam za siebie.
Wychodzę na podwórko i oddaję się fali,
a w tle piosenki, które nieco irytują.
Nagle czarne śmigłowce zasłaniają niebieskie jak ocean niebo,
i zrzucają na ziemię bomby, białe bomby.
Szybko chowam się pod milimetrem dachu i przylegam do ściany,
jak rzep do buta.
Przybiega zwierz, jakby brązowy tygrys z czarnymi pręgami,
podchodzi do bomby i widocznie chce ją zjeść,
a chyba każdy wie, jakie są przykre konsekwencje zjedzenia bomby, nieprawdaż?
Złość napełnia moje ciało,
mój mózg,
moje serce,
moje oczy,
moje uszy,
moje kończyny.
Podpływam do niego na fali i zaczynam na niego krzyczeć,
prowadzę go do klatki,
wypatrując, czy nie lecą śmigłowce.

 

***

Słychać trzepot skrzydeł,
spada liść grzecznie mówiąc w podeszłym wieku,
bo mama uczy, żeby być grzecznym.

Lecą moje koszmary, plamiąc cukrobiałe obłoki,
skrzeczą, zmieniają relaksującą ciszę w niespokojny gwar,
pesząc wszystkie biedne liście.

O! Leci jeden, a w dziobie trzyma gałązkę.
O, biedna gałązko,
widzę ból i cierpienie w twoich rozgałęzieniach.

Wymyślam jakieś głupoty jedząc tagliatelle bez smaku.

Wszystko mnie przytłacza, wiąże, miażdży,
kłamstwa omamiają,
smutek przykłada pistolet do skroni,
elektroniczny przyjaciel zamknięty gdzieś w ciemnych lochach umiera z braku energii,
podczas gdy pozostali bawią się ze swoimi.