Sztuka oddychania.

Wdech, wydech – płyną słowa. Powietrze gęstnieje. Na stoliku nocnym opowiadania. Jedne zostają na dłużej. Inne unoszą się i opadają. Słychać płacz. Gaśnie słońce. Po drugiej stronie kartki troska. Nawlekam wasze myśli jak paciorki. Wkładam do kieszeni. Obracam w palcach. Do pokoju wchodzi Detektyw Marlow w spódnicy, za nią młoda Chinka z księgą mądrości. Spoglądam  w stronę okna. Przepływają kolejne postaci, plastyczne obrazy, wybiegające w przyszłość wizje. To był dobry rok dla słowa.

 Wdech, wydech – na skraju łóżka czają się wiersze, świeże bułeczki o poranku. Małe formy i duże pachnące poematy. Jest lepiej. Pojedyncze wersy potrafią uderzyć, wywołać zawrót głowy lub schować się pod łóżkiem. Kiedy wiosenny wiatr wpada do pokoju rzucam się na ratunek. Dotykam liter, kropek, wykrzykników. Tam czai się poezja, w której ukrywają się wasze emocje.

Wdech, wydech – po drugiej stronie wiersza  kogoś opuścili najbliżsi, inni się śmieją. Słowa podskakują, pędzą, czasem urywają się, nabierają ciepłego powietrza i unoszą się w górę.

Oddajemy w Wasze ręce prace kilkudziesięciu autorów. Jest to wybór z konieczności konkursowej niedopełniony, w dużym stopniu otwarty. Bo jakże trudno z kilkuset dobrych, inspirujących, pełnych emocji utworów wybrać tę garstkę reprezentantów. Wiele zestawów, które nie znalazły się w ścisłym finale XI edycji Konkursu Literackiego „Okno” zasługuje na uwagę i skupienie. Wierzę, że autorów nie opuści zapał, że jeszcze o nich usłyszymy. Dane nam będzie zachwycić się momentami życia, które zbyt szybko się toczy, ale pozostawia we wrażliwej młodzieży wyryte głęboko niezapomniane ślady.

W imieniu organizatorów i jury gratuluję wszystkim uczestnikom konkursu. 

 Barbara Janas-Dudek [wstęp do publikacji pokonkursowej]