Sprawy ostateczne, bolesne, tematy trudne, stany traumatyczne, choroba i związane z nią lęki – wyartykułowane za pomocy wierszy. Czy trzeba się bać, zanim jeszcze przeczyta się teksty czy może lepiej sięgnąć po dawkę optymizmu, po pełną szczęścia i uniesień literaturę? Zamknąć książkę i odetchnąć, że życie jest piękne i łatwe. Barbara Janas-Dudek nie ułatwia czytelnikowi zadania, oddając w jego ręce swój najnowszy tom – Za wcześnie na rytuały. Jeśli nawet po przeczytaniu kilku wierszy ktoś przerwie lekturę, to za chwilę zacznie czytać dalej i nie będzie w stanie przerwać. Nie będzie mógł, bo lektura tych niezwykłych (w sporej części zamkniętych w bardzo interesującą formę bryły) wierszy – pochłonie go bez reszty. Wiersze Barbary Janas-Dudek nie przestaną nas „dotykać” po zamknięciu książki, nie będziemy chcieli ich zapomnieć. Zostaną w naszych głowach, będziemy się nimi „żywić”.

[Mirka Szychowiak]                                                                                                                            

Recenzja

[…]Te wszystkie zdrowotne problemy są niezwykle przejmujące, bo wyrażane za pomocą dosadnych opisów, wdzierających się w pamięć obrazów i niezwykłego dystansu. I chyba ta chłodna (na pozór) relacja podmiot – treść robi największe wrażenie.[…] Poezja Janas-Dudek wywołuje rodzaj trudnego do zdefiniowania uczucia – niepokoi, sprawia (wewnętrzny) ból i jednocześnie fascynuje, hipnotyzuje. To dobra, ale niewygodna literatura. Niemal masakruje duszę i chyba to właśnie sprawia największą przyjemność (tak głębokie odczuwanie czyichś emocji).

Porytualne Lśnienia

Przeniosłaś mnie w jedno z miejsc, które żyje tym, co w szczelinach, na wzór tych w betonowych ścianach, gdzie liście, łodygi, kwiaty i insekty wszelkiej maści rozpełzają się triumfalnie pokazując, że istniejemy naprawdę.
Po „Ciszy” przeszły mi ciarki. Czytam je po kilka razy. Wtedy się otwierają.
[…] Mam cały czas skurcze gdzieś chyba w splocie, tak od szpiku. Myślę, że będę cię czytać wielokrotnie, już zaczynam widzieć obrazy. […]
[…] Wiesz, gdy cię czytam tam w środku, coś przeskakuje, jakby ciężkie ołowiane kulki, z miejsca na miejsce. Jeden wiersz i trach, przeskok. Czasami w jednym jest kilka przeskoków. Ciężkie kulki odbijają się od gardła po żołądek, aż do dreszczy. […]I jeszcze dodam: ty piszesz tak, jakby zwierzę w środku się włączało, bardzo podprogowo, głęboko, transowo ( ten wspólny rytm jak nabożnie, dokładnie i powoli wypowiadane formuły magiczne. I tak się je czyta. Po kilkanaście razy, jakby były elementami rytuału. Czytam i wracam, powoli, jakby miały nabrać ciała). To jest piękne Basiu! Jestem zachwycona.


Marzena Ablewska-Lech

Ktoś powiedział, że wiersze Basi, szczególnie te w kształcie kwadratów to bryły, ale dla mnie to lustra, w których przeglądam się jako kobieta-matka, poetka, żona, jako cierpiące ciało i szukająca sensu dusza. Znalazłam to, czego szukam w literaturze – prawdziwe mięso poezji, niczym nienadmuchane, nie przebrane w zbędną lingwistyczną formę czy liryczną oprawę. Ma boleć, ma być ciężko, ale jest też pięknie. I nie jest to piękno naiwne czy dalekie od życia. Z cierpienia, choroby, śmierci podnosi nas miłość i tę prawdę Basia pokazuje.

Dla „za wcześnie na rytuały”.
Dzisiaj wczytałem się w tom Barbary Janas-Dudek. Wiersze o trudnych przeżyciach, o niepokoju, o lęku. O psychotraumie powodującej trwałe zmiany. Ale trzeba być, kochać bliskich, tworzyć. A może tworzyć dzięki strachowi? Może to pokarm Stamtąd? Poetka opisuje kłąb swojej duszy. Bada! Nie ma tu miejsca na „grzeczne podziały” na kartezjański dualizm. Pisz Barbaro tak dalej – przenikliwie. Aż (teraz Twój wers) przeleje(sz) się w osobność.

Jacek Durski

Bez „rytuału”, w połowie jeszcze i bardzo cierpię, bo nie mogę zasnąć, bez słowa, które rozumie milczenie aż nadto.
Są ciała, które mówią i są usta, które milczą, I jest z tego
ciekawa poezja.


Jerzy Beniamin Zimny

[…] wiersze, które przylegają do człowieka jak druga skóra. Przeczytałam, wchłonęłam ten tomik. Poczułam go w każdej komórce. Rezonuję z każdym słowem. A w szpitalu, kiedy są chwile, że rożne dziwne myśli przychodzą do głowy, wtedy można sam tytuł powtarzać jak mantrę.

Justyna Koronkiewicz

Książka poetycka, która jest pełna mięsistej treści.
Traumy, przeżycia, lęki wypełniające życie, nadające
mu posmaku niewiarygodności pojawiają się i odchodzą.
Gorąco polecam!

Karolina KuŁakowska

Tymczasem w Chorzowie Barbara Janas-Dudek odpaliła dziś poetycką torpedę o nazwie „Za wcześnie na rytuały”.

Tomasz Pietrzak

 

„Za wcześnie na rytuały” Barbary Janas-Dudek to swoisty bunt przeciwko umieraniu. Niewątpliwie jest to jeden z bardziej sugestywnych i smutnych obrazów dotyczących pasowania się ze śmiercią. Jednocześnie autorka, za każdym razem, poszukuje wyjścia poza obszar poetyckich klisz, co stanowi niezaprzeczalnie siłę tego tomu. Przepełnione sensualnością teksty nie pozwalają o sobie zapomnieć. Jak napisała Mirka Szychowiak: „wiersze Barbary Janas-Dudek nie przestaną nas ‘dotykać’ po zamknięciu książki, nie będziemy chcieli o nich zapomnieć. Zostaną w naszych głowach, będziemy się nimi ‘żywić’”.

Magdalena Koperska