Szymon Babuchowski – urodził się 15 maja 1977 r. w Katowicach, gdzie mieszka do dziś wraz z żoną Martą i córką Natalią. Muzykujący poeta, dziennikarz, literaturoznawca.

Opublikował tomy wierszy: „Sprawy życia, sprawy śmierci” (2002), „Czas stukających kołatek” (2004), „Wiersze na wiatr” (2008), „Rozkład jazdy” (2011) oraz wybory: „Drzewo pomarańczowe” (2011) i „Zanim przyjdziesz” (2014). Ta ostatnia książka, zawierająca wiersze religijne i metafizyczne, nominowana została w 2015 r. do Orfeusza – Nagrody Poetyckiej im. K.I. Gałczyńskiego.

Tłumaczony na język hiszpański, francuski, serbski, chorwacki, czarnogórski, czeski i słoweński. Kieruje działem kultury „Gościa Niedzielnego”. Wraz z zespołem Dobre Ludzie nagrał płytę „Łagodne przejście”, która ukazała się w 2015 r. Jest też pomysłodawcą i współautorem zbioru reportaży z Ameryki Południowej „Kościół na końcu świata” (2013) oraz autorem wywiadu rzeki z Natalią Niemen „Niebo będzie później” (2016). Strona internetowa: www.babuchowski.pl.

.

London Calling

.

chodziłem po galerii aż do jej zamknięcia
do obolałych oczu aplikując piękno
topniał tłum z każdą chwilą i gwar nagle zanikł
niecierpliwi strażnicy dzwonili kluczami

na zewnątrz już powoli robiło się ciemno
zza kolumny Nelsona Big Ben lśnił jak księżyc
ale na placu ciągle falowała młodość
więc przysiadłem na chwilę na kamiennych schodach

ktoś śpiewał Ain’t No Sunshine ktoś tańczył ktoś wołał
ktoś robił sobie selfie ktoś esemesował
ktoś tu był kto to taki ile ktosiów takich
w jeden głos jedno ciało splata się na placu

syciłem się tym głosem zanim w noc odszedłem
zabierając ze sobą wieczorne powietrze:
zapach chwili co w wieczność się topi na dłoni
znikliwy puls. daleki dzwonek. London calling

* * *

.

wij się wierszu przez wioski i wiosny
przez te szumy pszeniczne przez osty
przez równiny dni przez nieckę nocy
wij się wierszu aż będzie cię dosyć

rwij się wierszu do świata do świtu
rzeczy sitem wyławiaj z niebytu
aż ci zalśnią słowami jak złoto
rwij się wierszu bo jesteś tu po to

wytrwaj wierszu wśród traw wśród kamieni
nie daj słowa na słomę zamienić
bądź nam tratwą kotwicą i brzegiem
wytrwaj wierszu – zginiemy bez ciebie

.

* * *

.

dziecko otoczone światłem
biegająca lampka
języczek ognia

prześwit przez który
wody znad sklepienia
przelewają się
na nas

dzban bez ścian
pełny wiatru
zwiewający z rąk

łopatką
przesypuje piasek
odmierza nam
czas