Michał Łukowicz – urodził się 5 września 1991 w Katowicach, absolwent MISH-u na Uniwersytecie Śląskim. Założyciel grupy poetyckiej Horyzont, która w 2013 roku zadebiutowała tomikiem „Reerekcja”, wydanym przez Bibliotekę Śląską. Z zamiłowania reżyser filmowy i teatralny. Wielokrotnie nagradzany na ogólnopolskich i międzynarodowych festiwalach kina amatorskiego i niezależnego. Jego najbardziej znaczące filmy to: „Ja, człowiek w kapeluszu i mój brat” (2010), „Berhavert” (2011) i „Miko pranko si la pupst” (2014). Twórca serii spektakli Teatru Podziemnego Poezji Stanu Wojennego śląskiej młodzieży wystawianych m.in. na deskach Teatru Śląskiego w Katowicach i Teatru Rozrywki w Chorzowie. 
 
 
pizza
 
moi włoscy sąsiedzi mają hodowlę dzieci
piersiowa klatka przy klatce
każdego dnia po schodach
stromych, nieruchomych
znoszę im banany i cytrusy.
byłem tam kiedyś po pszenną mąkę
murzynek tańczył w pozytywce
mały jeżyk leżał na biurku,
tuż obok niego globus.
jeden z ich synów zastanawiał się – co jest ważniejsze
jaskrawe kolory (najwięcej – niebieski i zielony)
czy smolne litery (na każdym kolorze sto albo więcej).
powiedział, że wkłada czasem ten globus pod kołdrę
i ma dziwne sny:
wierzby płaczące,
czerwononogie zgarbione bociany
i zachód słońca w Milanówku.
dzieci dzieci
śnią jak starcy.
poeci
ugniatają ciasto na pizzę
z pożyczonej pszennej mąki.
 
kawa
 
zamykają się kwiaty
sklepy zamykają
usta
białe zęby samolotów
wypadają w
noc
nie wierzę tej godzinie
wsypuję kawę
otwieram okna
przeciągam
i robię
czarny krok w przód
trzeszczą pod stopami
czaszki śpiących zwierząt
budzi się syrena
policyjna
mam trzy życzenia
ona – kilka pytań
a wszystko co powiem
zostało użyte
więc pewnie
mnie również
zamkną
nim fusy opadną
 
sól
 
wyciskam sól
ze wszystkich koszul
ze wszystkich kartek
konstruuję samoloty.
miały być wiersze
a są bombowce
na wszystkich tych,
przez których tłuką się
naczynia.
naczynia są po to
żeby jeść z nich zupę
żeby nie przelewało się
przez palce
żeby miało swoją
formę i kształt.
stójcie bo właśnie
odbywa się nalot
ręce do góry
łapcie boga za nogi
to nie czołgi jadą
– to porcelana drży
z przyzwyczajenia.