Poetka, powieściopisarka, eseistka.
Urodzona w roku 1952 w Siemianowicach Śląskich.
Ukończyła filologię polską na Uniwersytecie Śląskim w roku 1974.
Mieszka w Katowicach.
Matka dwóch córek.

Wydała  ponad 30 książek (powieści, opowiadania, wiersze, eseje).
Jej wiersze tłumaczone były na język angielski, niemiecki, hiszpański.

Powieści  młodzieżowe zostały uhonorowane przez Polską Sekcję IBBY (International Board on Books for Young People) w konkursie „Książka Roku” 1995 i 2000.

W 2004 roku otrzymała Złoty Telefon – honorowe odznaczenie „Niebieskiej Linii” – Ogólnopolskiego Pogotowia do Walki z Przemocą w Rodzinie, za książkę Coraz mniej milczenia. O dramatach dzieciństwa bez tabu.
W 2006 roku otrzymała honorowe odznaczenie Zasłużony dla Kultury Polskiej

Powieści dla dorosłych: Wielkie ciężarówki wyjeżdżają z morza, Święta Rito od Rzeczy Niemożliwych, Kobieta zaklęta w kamień, Zuzanna nie istnieje.
Tomiki poetyckie: Chcę być chłopcem jak mój ojciec, Dotknij mnie, tak dawno nie miałem kobiety, Kochać, Rozmowy z Miró.
Najbardziej znane tytuły dla młodzieży: Magda.doc, Paulina.doc, Pierwsza miłość, Paulina w orbicie kotów, Kaśka Podrywaczka, Karolina XL, Iza Anoreczka, Iza Buntowniczka.
Strona internetowa autorki: www.martafox.pl
Prowadzi bloga: http://marta-fox.blog.onet.pl/

 

Z tomiku „Chcę być chłopcem jak mój ojciec“
I WANT TO BE A BOY JUST LIKE MY FATHER

Sydonia von Borck

 

W trzeszczącym wózku z przewiązanymi oczami
w drodze do izby tortur
czesała jasne włosy i wplatała w nie
czarny bez
żeglarze jak zwykle się spóźniali
Śmierć jak miłość spadla na nią
znienacka
Wtedy noc rozgorzała płomieniem stosu
jęzory ognia lizały jej stopy
dym wgryzał się w oczy oszalał w jej włosach
poczuła wielkość swojego fizycznego istnienia
Ręce wyfruwały z płomieni  i każdy palec
uczestniczył w życiu jak w sakramentach
– Gdzie jest twój kot Chim i pies Jurgen –
pytali oprawcy Sydonię Borck krwi szlacheckiej
– Nie wiem gdzie są teraz  – zdążyła wyszeptać –
znajdźcie moją wspólniczkę Martę
na torturach odpowie na pewno

 

Z tomiku: Dotknij mnie tak dawno nie miałem kobiety
TOUCH ME I HAD NO WOMAN FOR A LONG TIME

 

Dotknij mnie

 

 
– Dotknij mnie tak dawno nie miałem kobiety – powiedziałeś
– Nie jestem kobietą – wyznałam – jestem Zbrodnią Doskonałą –
zabiłam smoka niestety tylko jednego
i kilku mężczyzn którzy czuli do mnie wstręt
jak do miętowego likieru
Oszczędziłam na razie tylko jednego choć
budził  mnie bzami o godzinie której
nie ma na moim zegarze
–Dotknij mnie – poprosiłeś
–Dobrze zrobię to – zgodziłam się rozsądnie  –
ale wpierw ty rozepnij moją długą różową suknię
i nie bój się ryby która wyskoczy ze mnie
otwierając swój pyszczek do pocałunku
ani koguta z czerwonym grzebieniem
który odezwie się za wcześnie ani
fontanny w którą zamieni się moja prawa
pierś ani stalowego ostrza wystającego z lewej
Zatrzymaj wzrok na moim łonie i zobacz
dwa motyle które połączyły się nad kwiatem
Czy tak mam cię dotknąć?

 

 

 

* * *

 

Tym razem na umieranie wybiorę kwiecień
choć to okrutny miesiąc jak pisał Eliot
i czego  zdecydowanie doświadczył mój ojciec
Okrutny ale przynajmniej ciepły w przeciwieństwie
do stycznia w którym umierałam niedokładnie bo
było zimno więc do tej pory  czuję dłonie
pielęgniarza łapczywie obmacującego moje piersi
i swoją bezradność czuję gdy siły nie miałam
zaprotestować nawet jednym mrugnięciem
czy złamanym oddechem

Do umierania włożę czerwoną sukienkę której
jeszcze nie kupiłam twarz wygładzę książką
o pozytywnym myśleniu i nie dam nie dam
się wpędzić w żadne labirynty Przynajmniej raz
pójdę drogą wprost wiodącą do zguby i celu
będącego ciszą

Umierać będę młodo i pięknie
na prześcieradle
pamiętającym niejedną plamę
Nawet znam już metodę dzięki której
suknia będzie krwawiła tym samym
co ja kolorem

 

Z tomiku “Rozmowy z Miró” (Conversation with Miró)

 

Wyznanie kobiety

 

Nie jest mi przykro, że was zawodzę
że nie jestem już ani młodą poetką
ani nawet starą dupą
Trzeci wiek mi stuknął
i nareszcie przestałam się bać
subtelnie mówiąc wszystko
mi zwisa i powiewa
powiedziałabym gdzie gdybym była facetem
na szczęście jestem kobietą z przeszłością
i niestraszne mi już spojrzenia smoków
i śliniących się satyrów
Mój hipis śpi ze mną na kocią łapę
w nocy plączemy nogi
rano opowiadamy sny
a potem patrzymy
w tym samym kierunku