Urodziła się jakiś czas temu, a w 10 lat potem uznała, że być poetą to jest To.
Wtedy też wydała, własnym sumptem, swój pierwszy i jak na razie ostatni tomik poezji.
W nakładzie: jeden egzemplarz, gdyż blok rysunkowy, klej i kredki były w tamtych,
zamierzchłych czasach artykułami trudno dostępnymi. Już jako nastolatka za namową
swej polonistki, wzięła udział w konkursie literackim organizowanym przez Klub Literacki
„Barwy” w Rudzie Śląskiej. Zachwycona miejscem gdzie poezja nie była zbędnym
dodatkiem do życia, została tam kilka lat. Pozwalając by starsi i lepiej doświadczeni koledzy,
często brutalnie, wskazywali jej błędy. Niestety dała się porwać złudzeniu, że może istnieć
bez tworzenia i na bardzo długi czas zapomniała ile prostej radości daje bycie wierszokletą.
Obecnie wie już, że nie ważne jest czy będzie kolejną Wielką Poetką, a tylko to
co jej w duszy gra i może jeszcze to, że od czasu do czasu ktoś jej powie ” ja też tak czuję „.

* * *

niewiedzieć kiedy
zapachem mandarynek
w dłoniach zamieszkała

niczym dziki lokator
chyłkiem wniosła
słów parę w plecaku

by już po chwili
salwą śmiechu
zdziwione okna
rozdzwonić

potem psa smycząc
przemknęła ulicą
o chmurę hacząc
słońce odkryła

teraz w kłębek zwinięta
sny zielonookie
wylizuje