22 sierpnia 1969 roku to dzień, w którym przy pobrzmiewających echach festiwalu Woodstock przywitał mnie ten świat…
Nadano mi imię Marcin i był to wybór wyśmienity, bo wiele z cech mu przypisywanych pasuje do mnie. Tak, ale to kwestia wiary w te wszystkie tłumaczenia J)
Wiersze pisałem już w dzieciństwie, były to jednak sporadyczne przypadki, na dobre
Przygoda z nimi zaczęła się z majem 1986 roku. Ironicznie przerwała i wznowiła ją tragedia,
Pierwsza z nich to  strata serdecznej osoby, druga absurd wojny w b. Jugosławii.
Wierszami o niej otworzyłem cykl „Zmęczenie” – swoisty protest przeciw nienawiści i przemocy, wszelkiemu złu. Jest on otwarty do dziś… (i pewnie jest pokłosiem tego
echa z Woodstock J)  ). Oczywiście, jak to często bywa tytuł pochodzi  od jednego z wierszy do tego cyklu:
 

Znów zobaczyłem
Ich oczy –
Bez płaczu,
Bez uśmiechu
Ich ręce w gruzie
Zanurzone –
Szukają domów,
Ich ciepła, życia.
Wspomniałem Sarajewo
Tamtej zimy,
W dzisiejszej tylko
Mróz i płacz –
Zmęczenie…
W dzisiejszej
Ludzie nie są ludźmi,
Dzieci nie są dziećmi,
Życie nie jest życiem…

                                  13.III.’95.

Pozostałe moje  wiersze to szeroko  pojęta liryka, zawsze bardziej wrażliwy od rówieśników przejmowałem się wieloma sprawami toczącymi się wokół mnie. Wszystkie pisane są sercem. Jest ich bardzo wiele, ale nie wszystkie z oczywistych względów nadają się do druku… Ostatnio ukonstytuował się także cykl „Imiona”.
A część z wierszy znalazła swe miejsce w  takich  gazetach i kwartalnikach, jak:

„Dziennik Zachodni”, „Trybuna Śląska”,  „Wyrazy”, „Ja”, „Mandragora”, „Epi” z Warszawy   – w tym ostatnim drukuję od 2000 roku. Poproszono mnie również o wiersze do powstającej w 1996 roku książki pedagogicznej do geografii dla nauczycieli:” Człowiek bliżej Ziemi”,
gdy byłem studentem Socjologii na Uniwersytecie Śląskim.
W Antologii „Planeta luster” wydanej w Bydgoszczy także są me wiersze.
Uczestniczyłem również w wielu konkursach, zarówno w regionie śląskim i w kraju.
W kilku wiersze były nagrodzone.  Wśród wielu swoich Wieczorów Autorskich najbardziej cenie te z Mysłowic, ze Starej Prochowni w Warszawie, czy w Domu Muzyki Stowarzyszenia artystów w Mińsku Mazowieckim.

Posiadam stronę internetową i płytę przygotowaną  na Jubileusz XX lecia Twórczości, który odbył  się w katowickim BWA 12 maja 2006r. Są one substytutem
 tomiku, którego wciąż brak.

Nazywam się Marcin Bedlicki – autor wierszy i nie zawaham się ich użyć…

.

****
.
Kiedy już smakował truskawkowe westchnienia
zacisnęła palce na drgającej skórze pleców
bojąc się, że zaraz opuści
czułość jej stęsknionych ud,
skrupulatnie zostawiał wiązanki słów i dotyku –
smagał delikatnością piersi
każdym znakiem pragnienia
stawał się realny,
wchłaniał, asymilowany
już go nie opuści wtopiona w duszę,
której stracić nie chce

wydała krzyk na świat,
a może ledwo słyszalne pragnienie
by być jedyną…

.
Mowa
.
Nadaj słowom kształt ponętny piękny,
ich imion własnych użyj
mówiąc do mnie, do nas
chwastów zielska –
barw zbędne ozdobniki,
z każdych ust najlepsza najprostsza
niech pachnie bzem
i uwodzi słońcem….
takich ust zapragnie pożądanie
gąszczu szeleszczącego,
potem… już nie zapomną
tej pieszczoty dźwięcznej
nadaj myślom
barwnych plejad układy
by tnąc przestrzeń między nami
nie były w niej
odpadkami,
by gwiazdom równe okryły je
nieskażonym blaskiem.

.

Modlitwa

.
Całując ten chłód
tulił popękane fragmenty
składając nadzieję w daninie
za kolejny poranek, łyk kawy gorącej,
i lepsze odzienie –
bo zima zasypała pierwszym śniegiem
mieszkanie – ruderę, i dziurawe buty,
kiedy odchodziłem leżał jeszcze
oddając słowa żarliwe
w kamienie…