Małgorzata Dobrzańska. Fortel– to jedynie pseudonim. Urodzona w 1975 r. w Warszawie. Prywatnie matka trójki dzieci, zawodowo „matka” większej grupki dzieci – właścicielka żłobków.
Żadnych spektakularnych sukcesów poetyckich na koncie. Jedynie III nagroda w konkursie głównym Głogowskich Konfrontacji Literackich (2011), a kilka lat później (2015 r.) na tych samych Konfrontacjach Literackich główna nagroda w turnieju jednego wiersza „O kilo szmalu”. Publikacje przeważnie w internecie.

.
inżynieria lądowań

.
Z szóstego piętra zawsze jest trochę bliżej.
Ktoś zmyślnie umieścił neurologię
na tak wysokim poziomie. Ciężko się szło
ale dałam radę. Niech pacjent oprócz udaru
ma jeszcze rodzinę. Tylko kiepsko wypadłam
w wywiadzie, lekarka okazała się mądrzejsza
wiedziała o tobie więcej długo tłumaczyła

czemu prawie nas nie pamiętasz. Ten kit
i epikryzę wcisnęła mi w rękę jak wór z rzeczami
do prania. I naprawdę nie mam pojęcia,
czemu winda wylądowała na pierwszym,
ale uśmiechnąłeś się
gdy jakiś gość z kwiatami krzyczał ‚mam córkę!’

Chodź tato, my niżej, my na poziom zero.
Popatrz, znowu razem i to jeszcze na ziemi.
Zalecili tylko rehabilitację. Wszystkiego.

.
oto to

.

oto kobieta. ciało. czasem nawet boskie.
koniecznie trzeba podejść wziąć na język
dotknąć. w drodze poprawek klepnąć lub dobić
od razu. najlepiej brzuch do krzyża. adorować dalej.

oto ciało. po prostu. niestety zbyt ludzkie.
zrodzone a nie stworzone więc mało istotne
co myśli i czy w ogóle pozwolić mu myśleć
o sprawach bardziej ważnych niż niedzielny rosół.

oto to. kobieta. w ciągłym zawieszeniu między
Bogiem a prawdą nie ma dla niej miejsca. jest niczym
szczególnie wtedy gdy chce być czymś więcej
niż tylko nazywaniem rzeczy po imieniu.

.
outdoor
„Konkubinat to grzech. Nie cudzołóż” – hasło kampanii społecznej

.

nawet nie wiesz jak mi ciężko
z walizkami przez te miasta
które postawiły na czystość
wszystkiego co bezpańskie
nie ustąpią raczej

w autobusie relacji
niewątpliwie świętej gdzie ona i młode ono
podtrzymują męża i ojca bo tradycyjnie
zalicza zgon po udanym procentowo dniu pracy
jadę

do ciebie jeszcze sporo
billboardów więc trzymam się mocno
(choć niejedna pewnie już wysiadła) na myśl
o miejscu docelowym – pętla – na tle nieba
tam właśnie się wiesza

nowo narodzona biedronka
kusi niską ceną za wierną codzienność
i zakleja czyjeś słowa najwyraźniej
przedawnionej już kampanii o tym

że miłość ma nam wszystko wyjaśnić