Port Poetycki - Dziekanat ChorzówJudyta Ciszewska – ur. 05.12.1991 r. w Będzinie. Zadebiutowała wierszem ”Chwila szczęścia” w Gazecie Kulturalnej. Publikowała m.in w Gazecie Kulturalnej, Lamelli, Libertasie, Kuźni Literackiej, Angorze, Zagłębiarce, Śląskiej Strefie Gender, Pisarze. Współautorka Antologii Poetów Wsi – Słowa na miedzy przysiadły (2012 r.), a także Antologii- Wierszystawka (2015 r. ) Należy do Grupy Literycznej Na Krechę. Ukończyła V Liceum Profilowane o profilu usługowo – gospodarczym kształcącym w specjalności rękodzieło artystyczne w Katowicach. Mieszka w Kuźnicy Piaskowej. Pracuje w Czeladzi.

—————–

awersja

—————-

zdążyłam tylko wypić kawę
i już dławi mnie dzień. tam gdzie planowałam dziś
przypomnieć o sobie, burza rozburzyła wszystko. ludzie przez chwilę
życzą sobie jak najlepiej. staram się słuchać,

nie odbieram telefonów.
odkładam na później sprawy, w które wplątał mnie wiatr. na ból głowy,
nie pomagają tabletki, wspomnienia.

nadal sięgam po papierosy jak po poezję. uwierz – nie drżę,

tylko dlatego, że czas obraca mnie przez palce. zmarszczki przybywają,
blizny w niektórych miejscach bledną. przez pięć minut,
chcę przespać wszystko. jednak znów,
mrugam do świata za oknem. chociaż wiem czemu,
dobrzy ludzie też kłamią.

—————-

sen wszystko przypomni

——————

muszę wydobyć na światło dzienne
różne historie. tworzył je deszcze,
pocałunki zakochanych, twój uśmiech.

ciebie nie ma w pobliżu. na pewno
jesteś tam, gdzie nadszedł czas siania
i zbierania tajemnic. potem kruki

wydziobują resztki, a śmierć przestaje
błyszczeć w ich oczach. gdzieś w domu
z piasku i mgły cisza rośnie wszędzie.

zapomina się; niektóre nazwy chorób,
ból popychający w ciemność. wiem,
jak będzie potem, Magdaleno – sen

dużo przypomni, aby wcześniej się z niego
wybudzić i stanąć gdzieś z boku świata.
tak jak inni wrócisz, gdy zatęsknisz za tym,

co zdąży zamienić się w wodę,
żłobiącą bruzdy w skale.

—————-

bogowie codzienni

————————

w autobusie obcy człowiek, zasypia na moim ramieniu.
ja mimo zmęczenia naszą kłótnią,
podsłuchuję rozmowę dwóch kobiet. jedna nie wierzy drugiej,
że wszystko co było,
też wciąż może być ważne. nawet pierwsze zauroczenie,
czy krzyk tego człowieka, który chciał dać nam do zrozumienia,
że przed nami więcej zmian, spraw.

czasem, aby je rozwiązać, będzie potrzebne czyjeś spojrzenie,
czyjś znaleziony pamiętnik. niewielu bogów wie,
że twój znalazłam,
ale nie przeczytałam w nim nic. dziś chciałabym wiedzieć,
czy jesień tak jak mi,
nie pozwala ci ostatnio robić planu dnia na jutro. ono zawsze nadchodzi,
wiedzą o tym dobrze zakochani. życzysz im jak najlepiej,

kiedy nikt tego nie może usłyszeć. gdy gasną światła,
mówisz – nadszedł czas, aby po prostu zasnąć,
stać się we śnie, kimś innym. ja mówię, że nie. Joanno zrozum – trzeba pomyśleć
czy jest coś, czego nie wolno odłożyć
na później,
coś co potrzebuje nas pod zachmurzonym niebem. gdzieś ktoś uważa,
że ono zna więcej ballad o odchodzeniu, niż ziemia.