Dorota Jabłońska przewrotność rosyjskiej duszy tropi w otaczającej ją rzeczywistości z nieomylną intuicją. Precyzja w wyrażaniu skrajnych stanów psychicznych splata się w jej wierszach z frazeologiczną świeżością. Jest na początku drogi twórczej ale już wnosi do współczesnej poezji – może nieco zbyt sztywny jeszcze – ale już absorbujący czytelnika portret ludzkiej aberracji. Mieć poetycki talent to niewiele, ale umieć go zaprezentować to sztuka. Autorka niewieloma wierszami udowodniła, że ta umiejętność nie jest jej obca. Warto zatem oczekiwać potwierdzenia w kolejnych nowych utworach Doroty Jabłońskiej, że narodziła się poetka. (Jacek Sojan)

 

Wala Żeleznaja

 

/Piotrowi Pilarskiemu/

przynieś wareżki Mikołaju Aleksandrowiczu
pójdziemy w Twierską na uchę
moskiewskiej zimy myśliwcem nie rozpędzisz
nocą pod Kreml podchodzi cichutko
garścią szronu kryształowego wiatr przywabia
policzki nadyma śnieżeńka krasawica
i dmucha chucha aż dziwią się ulice
nagle paprociami mrozu przystrojone

oj durna ta Aksinia durna
było tak biec za Boriuszką
spod strzechy do pałacu pofrunęła gołąbeczka
w dwa lata wiór z niej na cmentarz ponieśli
a przecież ślub u Wasyla Błażennego był
koronacja i trzy okrążenia jak trzeba

nastaw samowar Kola
herbatę wypijemy

ziąb jak w Petersburgu pamiętasz
przez czerwoną mordę Andriuszki
z Maryńskiego nas wyrzucili
prosto na szapoćnych psia mać
oj zima nam wtedy młode łby pogłaskała

Sonieczka dawno z aniołami Kola
grają jej tam na wielkich trąbach
w rocznicę śmierci waza pękła na stole
strzelając uchem w nos wujaszka Stiopy
krwawił jak strażacka sikawka
a kot ze strachu oknem wyskoczył

śmierć stroi instrumenty Koluszka
to tu to tam na parapet przysiądzie
gały w okna wlepi chytra jucha
klawiszy do czarnego fortepianu wypatruje

nie bój się
sercem was znajdę
po wstążkach niebieskich dojdę
Rossiji nie arszynem
ani rozumem nie obejmiesz
tak szto dla mnie takoj Raj