ur. 1963 w Tarnowskich Górach, gdzie mieszka do chwili obecnej. Jest polonistą i bibliotekarzem w Szkole Podstawowej nr 15 w Tarnowskich Górach. Należy do Związku Literatów Polskich i Górnośląskiego Towarzystwa Literackiego. Za propagowanie kultury literackiej dwukrotnie otrzymał Nagrodę Burmistrza Miasta Tarnowskie Góry. Jest jednym z założycieli Tarnogórskiego Kabaretu Literackiego „Tarnina”. Wszystkie informacje i twórczość na stronie www.andrzejkanclerz.pl

Wydał następujące tomiki wierszy:

Ołtarz obnażony (fragmenty) (Tarnowskie Góry 1986) ,

Wszyscy garną się do metafizyki (Tarnowskie Góry 1989),

Negatywy (26 poematów prozą) (Kraków 1990),

Gołąb clochard (Tarnowskie Góry 1992),

Kleopatra i hipochondryk (Tarnowskie Góry 1998),

H i Q, (Tarnowskie Góry 2002),

Poezja żołądkowa gorzka (Tarnowskie Góry 2002),

Dźwiękowy tomik poetycki (Tarnowskie Góry 2002 i 2004)wydany na płycie CD,

Ludzie bez strychów [w:] Wiersze i historie do opowiadania (Katowice 2006).

Wiersze wybrane. [Tłumaczenia na język angielski, niemiecki i węgierski.] (Tarnowskie Góry 2006),

Pchacze wózków (Tarnowskie Góry 2009).

Półludzie (Tarnowskie Góry 2012)

Dramat w dwóch aktach: Aurelia albo Thanatos ogolony (Tarnowskie Góry 1992).

Zbiór opowiadań: Boguś Wietnamczyk i inne historie do opowiadania [w:] Wiersze i historie do opowiadania (Katowice 2006).

Swoje utwory drukował w antologiach:

Studencki almanach poetycki (Kraków 1987)

Krakowskie dni poezji (Kraków 1988)

Paczłork (Tarnowskie Góry 1999)

Odblaski nocy (Chojnice 2007)

Liryki stada (Tarnowskie Góry 2007)

II Europejski Mityng Literacki. Współczesne oblicza literatur państw Grupy Wyszehradzkiej, (Tarnowskie Góry 2007).

Wspólną drogą (Bekescsaba 2008)

 

Prace popularnonaukowe:

Geografia literacko-kulturowa Tarnowskich Gór 1970 – 2005 (Tarnowskie Góry 2006).

Kto ty jesteś? Śląska edukacja patriotyczna, praca zbiorowa pod red. Małgorzaty Kuci-Kanclerz, Andrzeja Kanclerza i Grażyny Zawistowskiej (Tarnowskie Góry 2007)

 

DZIWKA I BAŁWANEK

Przemarznięta
ulepiła śniegowego bałwanka
na skraju szosy

Naturalnej wielkości
dorosłego mężczyzny
szczupłego i przystojnego

Ręce z patyków
wyciągał w jej stronę
w jednoznacznym geście
„chodź do mnie”

Oczy z gałązek jedliny
mrużył w figlarnym uśmiechu
trzepocząc zielonymi rzęsami
od czego robiło jej się cieplej

Tylko usta ze starej sznurówki
miał wąskie jakby złośliwie zaciśnięte
ale nauczyła się już
że nie ma mężczyzn doskonałych

Wiedziała że odejdzie
i pozostanie po nim tak jak po wszystkich innych
tylko mokra plama

 

DZIEŃ 7.

Siódmego dnia Bóg odpoczywał
Zamknął swoje cyklopowe oko
wpisane w pole równobocznego trójkąta
i zasnął

Przyśniła mu się miłość
prawdziwa piękna wieczna i nieskończona
– Muszę zapamiętać ten sen
by stworzyć taka samą – pomyślał

Po przebudzeniu
otworzył swe jedyne oko
spojrzał w okno trójkąta
i zapomniał szczegóły snu

Miłość którą stworzył
była dziwna
piękna lecz wietrzna
i skończona

 

NIE POZWALASZ MI ŚPIEWAĆ

Nie pozwalasz mi śpiewać
Nie pozwalasz mi śpiewać miła
Tobie i temu miastu przez które idziemy w deszczu
Tobie i tej łące przy zatłoczonej drodze Katowice – Poznań

Mężczyzna musi śpiewać
Gdy zanurza się w miłość swej kobiety
Gdy tworzy coś dla szczęścia lub wieczności
Czas mija nie żartując a piosenka trwa

Bywam biedakiem patrzącym z oddali
Bywam bogaczem gdy bliskość jest moim udziałem
Na łóżku przysiadają przyspieszone oddechy
Jestem Orfeuszem z zadyszką

Słowa kryją się w załomach kamienic
Melodię unoszą uszy w których pozostała
Żonglujemy porcelanowym słoniem
W zmowie z diabłem i panem bogiem