Agata Cichy, pseudonim Atka: polonistka, poetka, aktorka, malarka. Urodzona w Bochni. Od prawie 30. lat mieszka i pracuje w Tychach. Członek Stowarzyszenia Twórców Kultury i Bractwa Oświatowego ZG. Współzałożycielka i szef Grupy Poetyckiej Orion. Twórca Salonu Literacko-Kulturalnego ANDROMEDA w Laboratorium Sztuki, w Pasażu Kultury Andromeda. W ramach Salonu od roku prowadzi comiesięczne spotkania z literatami i artystami z Górnego Śląska. Koordynator Czytania rocznicowego, poezji znanych i mniej znanych polskich literatów, w mieście Tychy. Pomysłodawczyni i realizatorka autorskiego programu, audycji literacko-muzycznej LITERAMUZ w internetowym radiotychy24. Od 1989r. członek teatru alternatywnego BELFEgoR, obecnie również profesjonalnego Teatru Tychy, Andrzeja Marii Marczewskiego oraz Grupy artystycznej, Teatr T.C.R
Debiutowała w Almanachu „Myśli w słowach zapisane”, (Wydawnictwo Małe z Krakowa, 2010). W maju 2013r. wydała swój „Album poetycki – uśmiech sennego słońca” (Wydawnictwo i Drukarnia Diecezjalna z Sandomierza). Jej wiersze i grafiki ukazały się min. w Almanachach Wydawnictwa Św. Macieja z Tarnowskich Gór, w Antologiach grupy poetyckiej WARS i w „Listach z daleka”, Czasopiśmie Ogólnoświatowego Korespondencyjnego Klubu Emigrantów oraz w Mega*Zine Lost &Found (free online art magazine). W 2013r. zdobyła I miejsce w drugiej edycji i w 2015r. III miejsce w czwartej edycji Konkursu Jednego Wiersza organizowanego przez SDK Tęcza w Tychach. Uczestniczka Tyskich Dni Literatury w 2015r. i wielu wieczorów, autorskich i poetyckich. Uczestniczka wystaw zbiorowych STK Tychy i indywidualnych (min. w ramach TDL 2015r i aktualnej do 30.03.2016 w KO Orion w Tychach). W przygotowaniu „Szkicowniki”, zbiór tekstów i grafik z ostatnich lat. Analitycznie patrzy na otaczający świat. Jej teksty są kompilacją przeżyć ludzi, z którymi się styka i własnych nieprostych doświadczeń i przemyśleń.

.

Szkicowniki z pleneru

.

***
uczucia nie umierają pierwsze
ja nie istnieję wymyśliłeś to
powiedz kim jestem                                       
gdy 600 metrów nad poziomem morza
zakładam akwarelowe półcienie na brystol
tęsknoty
byłam najlepszym zabójcą dziennych spraw
teraz jestem bezimienną
dwa papierosy przed snem to kiepska zasada
gdy w deszczu pali się tylko pragnienie

pierwszy przypadek rany
niekończący się śmiercią
pediatrzy nie odbierają porodów słuchawkami
medyczny wirus lęku
wydobywają na nieopierzone zmysły
na recepcie bez pokrycia
cyjanek ułudy antidotum na życie
amator ustawia piłkę kilka razy
zawodowiec oddaje strzał
ponad głowami kibiców
w samotną bramkę
.

***
nie lubię twoich butów zabierają mnie od ciebie
i jestem cieniem wokół którego chodzisz
na palcach
zadziwiające ile godności może być w kapeluszu na głowie
w mglistych oparach pragnień
istnieć to być postrzeganym
miłość nie kończy się bo tracimy się z oczu
przecież ludzie kochają Boga chociaż nigdy go nie widzieli
raz zmienisz brystol i odnajdziesz mnie
przypadki błahostki Bóg tkwi w detalach
skoro ON żyje ja jestem martwa
myślałam że przyjmiesz się jak szczepionka
w pewnym sensie ból łatwo opisać
w nim jesteśmy zawsze
ponurzy
gdy zdjęliśmy zły czar świat się nie skończył
nie umierają pierwsze z uczuć
elastycznie rozciągnięte
zastygają w klepsydrze żył

.
szkicowniki ze snów

***
ona nie śpi umiera
jeśli odjedziesz już jej nie zobaczysz
nie zapominaj nie żałuj
już nie będziesz chciał z nią rozmawiać
nie chcesz zostać by budować miasto
wolisz budować nowe tory

Jesteś chora?

Nie
ja tylko umieram powoli
kiedy będę za górami odejdę zobaczysz
gdy za wąsko i za ciasno nie da się nic budować
teraz mieszkam tutaj
ty wrócisz gdy skończysz z mych kości
nowe tory kłaść
(nietrwałe pamiętaj mam osteoporozę)
Pan obarczył mnie zbyt dużym poczuciem winy
mój jedyny kościół który karmi duszę
pomiędzy drabinami Hiobowego lamentu
nie zostałam zwabiona odpowiadam za swoje czyny
ktoś powiedział: nie można oddychać przez powieki
świat należy do ludzi pewnych siebie
moje próby posprzątania spełzły na niczym
łatwo rozpraszam się

czasem odbijasz piłkę czasem łapiesz czasem pada deszcz
zastosowanie elektryczności w ciele człowieka
sprawia że soki krążą szybciej i wraca chęć życia

Jestem tylko na chwilę
taki kasztanowy bezdomny niebyty
kilka ciuchów auto sprzęt do tworzenia parę groszy w portfelu
szczoteczka do zębów
nie jestem chora
nie śpię